Szprotawie także miał miejsce cud eucharystyczny. Wspomina się o nim w dwóch różnych źródłach.

 1.Możemy o tym wydarzeniu przeczytać w „Historii Szprotawy”, autorstwa Felixa Matuszkiewicza z początku XX wieku: „W oktawę Bożego Ciała 1558 roku pewien kapłan, podczas głoszonego przez siebie kazania w miejscowym kościele, wyraził wątpliwość dotyczącą przemiany chleba w Ciało Chrystusa. Konsekrowana hostia miała w tym samym momencie zniknąć z ołtarza i pojawić się otoczona aureolą ponad wzniesieniem nieopodal gildii strzeleckiej w miejscu, gdzie dziś od zachodniej strony kościoła Bożego Ciała znajduje się kapliczka [sanktuarium]. Na wieść o cudzie na miejsce to udała się procesja duchowieństwa, by błagać daremnie o przebaczenie, aż wreszcie na miejsce przybyła w otoczeniu zakonnic przeorysza klasztoru św. Magdaleny, Barbara von Schönaich. Gdy Barbara oddała hostii należytą cześć, ta zniżyła się na wysokość welonu okalającego głowę przeoryszy”. Tam, gdzie pokazała się Hostia (dziś ul. Warszawska), ufundowano kaplicę Bożego Ciała. W czasie wojny trzydziestoletniej kościółek uległ spaleniu i został odbudowany dopiero w XVIII wieku. Niestety, po II wojnie światowej został zniszczony przez władze komunistyczne. – Zachowała się natomiast przepiękna srebrna monstrancja ufundowana przez Barbarę von Schönaich, w której przechowywano Hostię. Przez jakiś czas monstrancja była uznawana za zaginioną, ale znaleźliśmy ją w Muzeum Archidiecezji Wrocławskiej, gdzie jest do dziś. To bardzo rzadki przykład monstrancji krzyżowej.

2.Wertując kartki wydanej w 1804 r. książki w oficynie Müllera w Reichenbach (Dzierżoniowie), zatytułowanej „Osobliwości Śląska”, trafiamy na 255. stronie na osobliwą historię związaną ze szprotawskim kościołem pw. Bożego Ciała.

XIX-wieczny opis bazuje na wcześniejszych informacjach, których źródło pochodzenia, niestety, nie zostało wskazane. Na razie, dla potrzeb szkicownika, nie będziemy zagłębiać się w poszukiwania, chociaż niewątpliwie byłyby intrygujące.

Wiara pobożnych mniszek

W „Osobliwościach Śląska”, książce dostępnej w Austriackiej Bibliotece Narodowej albo w wersji elektronicznej, czytamy o następującej historii: „Wydarzenie miało miejsce w kościele parafialnym, podczas Oktawy Bożego Ciała w 1558 roku. Celebrując Mszę św., po podniesieniu, ksiądz zwątpił w obecność Chrystusa pod postaciami chleba i wina. W tym momencie hostia zniknęła z ołtarza i ukazała się w miejscu, gdzie później wybudowano kościół poświęcony Bożemu Ciału. Duchowni i wierni udali się w procesji, aby oddając cześć Jezusowi obecnemu w sakramentalnym znaku, Hostię przynieść do kościoła parafialnego. Pomimo zaangażowania nie udało się. Dopiero, dzięki powiewowi i natchnieniu Ducha Świętego, przeorysza Barbara von Schöneich ze współsiostrami, adorując Jezusa i modląc się gorliwie, sprawiły, że udało się Hostię zawiniętą w chustę przenieść do kościoła i umieścić w tabernakulum. Jednak podczas brewiarzowej modlitwy zakonnic o północy rozświetlona Hostia ponownie ukazała się nad chórem. Duchowni przenieśli Hostię do tabernakulum, ale ukazywała się ona w tym samym miejscu przez kolejne trzy noce, podczas modlitwy sióstr. Po tych wydarzeniach przełożeni zdecydowali, aby siostry adorowały Chrystusa w Przenajświętszym Sakramencie codziennie”. Z innego źródła wiadomo, że przeorysza ufundowała wspaniałą monstrancję. Po lekturze fragmentu XIX-wiecznych „Osobliwości Śląska” należałoby poszukać kolejnych motywów związanych ze szprotawskimi wydarzeniami z obchodów Bożego Ciała w 1558 roku. Na plebanii parafii pw. Wniebowzięcia NMP w Szprotawie wisi obraz nawiązujący do wydarzeń z XVI wieku. Siostry magdalenki modlą się gorliwie przed rozświetloną i uniesioną nad ich głowami Hostią. Jedna z sióstr, najprawdopodobniej pobożna przeorysza Barbara von Schöneich, trzyma w dłoniach białe płótno.

Miłość, pojednanie, szacunek

W miejscu odnalezienia Hostii zbudowano świątynię poświęconą Bożemu Ciału. Kościół uległ zniszczeniu w pierwszej połowie XVI wieku podczas wojny 30-letniej, został odbudowany w 1730 r., ale po II wojnie światowej – rozebrany.

Budowa kościoła nie była jedyną konsekwencją wyjątkowych wydarzeń. Okazało się, że na jakiś czas ustały spory między katolikami i protestantami, pozwolono nawet na celebrowanie ewangelickich nabożeństw w katolickim kościele. Mieszkańcy Szprotawy szukali pojednania i pogłębienia wiary poruszeni znakami potwierdzającymi realną obecność Boga w ich codzienności. Niestety, pragnienie nawrócenia i poruszenie nie trwały zbyt długo, a świadomość towarzyszenia Chrystusa stawała się coraz mniej wyraźna. Wertowanie ksiąg, poszukiwanie informacji w kronikach i zapiskach, odkrywanie obrazów czy oglądanie we Wrocławiu pięknej monstrancji, ufundowanej przez szprotawską przeoryszę, są niewątpliwie fascynujące. Jednak z perspektywy wiary najbardziej wyjątkowe jest przesłanie płynące od samego Boga, nieustannie obecnego od 2 tysięcy lat w sakramencie Eucharystii. W centrum jej celebracji jest chleb i wino, które przez słowa Chrystusa i wezwanie Ducha Świętego stają się w tajemniczy sposób Ciałem i Krwią Chrystusa. Dzięki pobożności i autentycznej wierze zakonnic ze Szprotawy XVI-wieczna oktawa Bożego Ciała odbiła się szerokim echem i przyniosła konkretne owoce, aktualne do dzisiaj. Siostry magdalenki niewątpliwie z całego serca pragnęły zjednoczenia z Chrystusem, umocnienia duchowego, zerwania z grzechem, rozpalenia miłości, gotowości do przebaczenia, budowania jedności, również z chrześcijanami innych wyznań. Około 450 lat temu to się udało. Sakramentalna obecność Jezusa w Eucharystii w cudowny sposób uświęca świat, przed wiekami w Szprotawie uwierzono w to.

Po szprotawskim cudzie pozostało niewiele materialnych świadectw. Jednym z nich jest monstrancja ufundowana przez Barbarę von Schönaich w 1558 r., w której przechowywano cudowną hostię. Innym śladem tamtych wydarzeń jest bardzo stary obraz znajdujący się na szprotawskiej plebanii. Przedstawia on mniszki adorujące unoszącą się hostię Ciała Pańskiego.